Ostre sex filmy, seks filmiki, erotyka. Gwiazdy porno, filmy xxx, erotyka i pornografia. Amatorski seks z udziałem polskich dziewczyn.

CIOCIA RITA Z SAN VITTA


Każdy z nas ma czy miał jakąś tam ciocię. W ogóle doszedłem do wnio, że krewni stanowią przyprawę życia rodzinnego, zwłaszcza ci bogai "solidarni". Siostry moich rodzic ów zawsze demonstrowały, jak bardzo im na mnie zależy. Oprócz jednej: cioci Rity, mieszkającej daleko na południu - w San Vitto.Od małego byłem przez nią ignorowany. Nie zdarzyło się, by przywiozła mi jakikolwiek, choćby najmniejszy prezencik. Dopiero kiedy zacząłem dojrzewać, jej zainteresowanie moją osobą wzrastało z każdą kolejną wizyą. Zachwycona podziwiał a moje mężące ciało i radziła, jak usuwać wąna twarzy. Od pewnego momentu przestały jej przeszkadzać kłopoty związane z długą podróżą - w końcu mieliśmy ją na karku co tydzień. Cał yczas powtarzała starym, że powinni udać się gdzieś na dłuższy wypoczy. Ofiarowała się zaopiekować nagospodarstwem domowym. Ja sam nie był em zbyt zachwycony oferą uczynnej krewnej, bo miałem już wtedy całkiem inne zainteresowania. Dotrzymywanie towarzystwa stateczdamie nie pasowało do repertuaru. Niestety, nadszedł moment, kiedy rodzice poprosili ciocię o przys ługę i w ten sposób wpakowali mnie w jejszpony... Byłem wtedy na drugim roku Wydziału Filozoficznego i akurat smaliłem chodo jasnowłosej koleżanki, zajmuą cej się historią starożytnego Egiptu. Podczas nieobecności starszych załem zaprosić ją do siebie; nieRita pokrzyżowała moje plany.W sobotę wieczorem, wkurzony na maksa zabarykadowałem się w swopokoju pod pretekstem wkuwania do egzaminu z niemieckiej filozofii kla. Jednak ciotka, absolwentkadwóch uczelni wyższych, nie dał a się nabrać na taki tani chwyt. Co tu dużo gadać: jak na filozofa mogłem wszystlepiej przemyśleć. Każdy dureń wie, że w listopadzie nie ma sesji. Trudno, za błędy trzeba płac ić. I tak gorąca krewna wparowała mi do pokoju, a tuż za nią chmurka starannie dobranych perfum. Oczywiście spowodowa ło to natychmiastowe powiękobjętości mojego ciała - mowa o drągu. Dopiero później domyśliłem się, że wcale nie chodziło o perfumy... Sprytnie zatrzasnąłem teczkę ze skryptami, w których ukrywa łem mięinnymi swoją ulubioną opowiastę erotyczną. Chciałem wysłać ją do redakcji, z którą od roku współpracołem, celem poprawienia budżetu. Był em pewny, że gapowata krewna nic nie zauważyła.Posłusznie pomaszerowałem do kuchni, gdzie już czekał a obfita kolacja. Nażarłem się jak wieprz, po czym czmychnąłem do pokoju. W międzydziarska ciotunia zdążyła wziąć prysznic i rozwalona na kanapie uważwertował a moje literackie dziełko. Zrobiłem się czerwony jak burak; na czole, plecach i przyrodzeniu wystąpił mi obfity pot.- To... to... - jąkałem się...- To jest niesamowicie podniecające -Rita przerwała mój bełkot. - Sam to napisałeś? - uśmiechnęła się, pogłęą c moje skrępowanie.- Własne doświadczenia czy dzieło wybujałej fantazji, napędzanej nagromadzonymi sokami? -ciągnęła bez odrobiny wstydu.-Wiesz, ciociu...- Aha, wszystko sam wymyśliłeś, tak? No dobra, chyba czas najwyższy zweć pewne rzeczy w praktyce. Musisz przecież przekonać się, czy teoria znajdzie sobie miejsce w życiu codziennym. - Mówi ciocia poważnie? - zapytałem.- Śmiertelnie poważnie, nie można dłużej zwlekać, bo może dojść do nieodwracalnej katastrofy. Wiesz przecież, jak niejeden napalony młody człowiek wpada w sidła nieliczących się z nisamic. Pewne doświadczenia uchronią cię od wpadek, pamiętaj! Na te słowa zrzuciła z ramion szlafro, dostarczając prawdziwej uczty moim oczom. Na górze - błękitny gorwykrojony tak, by podkreślić ustabrodawy. Na dole zaś - gę ste zarośla z wystającymi wargami, zaęcające do naukowych penetracji. Patrząc mi prosto w oczy, wygrzebała z kieszeni szlafroka parkę wacków. Najpierw polizała tego niebieskiego i z namiętnym wyrazem twarzy zainstalowała go sobie w gęstwinie. Rytmicznie poruszając rączką rozpaliła mnie do maksimum. Na zarośla opadły kropelki porannej rosy (jak wyraziłby to liryczny poeta). Po kilku dynamicznych minutach niesztuczniak został zastąpiony przez kolegę metalika. Dla odmiany dostało się klasycznie wystawionemu dupsku. Z otwartymi ustami obserwołem wibrator ginący z mlaskaniem w studni nierządu.- Na co czekasz? - dobiegł mnie nagrzmiący głos. Tłuściutka dłoń dorwała się do mego krocza, sieją c tam spustoszenie. W szybkim tempie zostałem pozbawiony chroniących mnie dotąd spodni. Fallus zbuntował się i pokłócił z mózgiem. Ten ostatni próbował bowiem zapobiec nadciągaącej zgubie. Na tym etapie niegrzeczny drążek sam wśliznął się już do jaskini lwa, nie bacząc na niebezpieczeństwo grożąze strony dw óch rzędów ostrych zębów. Zanim się obejrzałem, tkwiłem aż w gardle.Ogarnęła mnie ciepła wilgoć , a mój seksynator rósł w siłę. Czubek języka pocierał o uzdeczkę i dziurkę w żołędzi, poruszając od czasu do czasu napletkiem. Kiedy już groziło wycie, ciocia nagle zamarła i czekała ci erpliwie, aż się mój orzeł uspokoi. Tylko burczała sobie pod nosem: -Spokojnie, stara, co mi z padniętego tygrysa!Natomiast do małego przemówiła ina: - Co ty taki niecierpliwy! Poczekaj, wszystko będzie, tylko metodycznie i po kolei. Słuchaj się starej cioci! Podczas przerwy na wypoczynek i papierosa kochliwa krewna przytulił a sobie moją główkę do "piersiątek". Następnie podsunęła mi niczym niemowlakowi tłustą brodawkę do possania. - Masz, malutki, wcinaj! - gawędziła z uśmiechem.Zrewanżowałem siępodobną mone tą - dogodziłem jej tak jak ona mojej żołędzi. Ciocia przymknęła oczy i stęła: ua, ua, ua...Mniej więcej po pię tnastu minutach zaądziła koniec przerwy. Powaliła mnie na plecy (na moment zainstalowała mi drugą "jagódkę"). Wolna cycka zwisała mi koło ucha, a ja przypomniałem sobie zeszłoroczne wakacje i krówki z potęż nymi wymionami na łące. Tylko mleczka zabrakło!Po "nakarmieniu" mnie rozkraczyła się cipą nad członkiem i kręcąc biodrami zaczęła wprowadzać go w swoje wnę . Wcześniej, kiedy byłem w ustach, zmierzałem do orgazmu w tempie wierzchowca. Teraz, w ciepłych i aksamitnych czeluściach, pędziłem jak odrzutowiec. Ciocia, znająca się na rzeczy, uścisnęła mnie jednak przy nasadzie i wsłuchiwała się palcami w impulsy, wysyłane przez moją rurę. W końcu doszła do wniosku, że sperma ruszyła w drogę. W jednej chwili mocmnie docisnęła, powodując marszpowrotny nasionek tam, skąd przyły. - Spokojnie! - deklamowała łagodnie.- Jeszcze zdążycie!Szczerze mówią c, wcale mi się nie śpieszyło, zwłaszcza że styl, w jakim mnie więziła, wyraźnie kolidował z wiekiem mojej zacnej krewnej. Każda próba ejakulacji kończyła się kategonakazem odwrotu. W końcu jednak uda ło mi się choć trochę obniżyć ciśnienie w jądrach -mianowicie po zainstalowaniu drąga w przestrzennym odbycie lekko pościłem. W tym momencie poczułem si ę jak licealista.Anal zawsze mnie pociągał, choć uprawiając go, miewałem pewne oba...- Nie bój się , jestem czysta - szepnęła rzeczowa krewna, a ja w pierwszej chwili nie załapałem, co ma na myśli.- Codziennie robię sobie płukanie, a przed stosunkiem dwa razy - zwierzy ła mi się z tajników higieny osobistej. Ponowny uścisk mojej kłody, i jeszcze raz udało nam się wspólnym wysiłskierować strumień wstecz.- No dobra, co tam jeszcze było? -zała. Potem najzwyczajniej w świesięgnęła po opowiadanie i zaczęła czytać na głos: "I ze stwardniał ego fallusa nasikał jej prosto na twarz..."- To co, trzeba skorzystać z dobrozłotego deszczu! - ciocia zeszła z mego wierzchowca, uklękła, podnosząc twarz do g óry.- Nie, to nie wypada! - zaprotestowałem, choć niezbyt energicznie.- Nie gadaj i lej! - zdenerwowała się rozgrzana matrona. - Bardzo tego chcę. Szczyj!Cóż, nie dało się odmówić! Prysnąłem jej żółtym strumieniem prosto do otwartej gęby. Łykała, aż się zachłyęła, ale wciąż było jej za mało.- A teraz ja, dobrze? - spojrzała na mnie wyczekująco. Poczułem, że serzaczęło mi walić jak m łotem. Potem jeszcze na moment zainstaloła sobie moją sprężynę do muszelki (o ile można tak nazwać jej rozjebaną waginę). Skakała po mnie jak wiedźna miotle. Miałam poważne oba, ż e przy takim podnieceniu samicy, może dojść do tzw. skleszczenia, co z kolei powoduje ogromne kłopoty, kończące się nieraz na pogotowiu. Na szczęście gromkiemu okrzykowi ciotowarzyszyła potężna fala żół tego deszczu, tryskającego na wszystkie strony. Po chwili drugi gejzer i trzeci.... Aż mnie kusiło, żeby podstawić dzbani zobaczyć, ile ta locha nalała! Przy wydajnej pomocy napalonej krewnej udało mi się zakończyć eroą opowiastkę. Doradziła mi jeszkilka sztuczek, które doprowadzą zacnych Czytelnikó w do krawędzi ejakulacji. Potem dobrała efektowny pseudonim.Wsiadając do swego samochodu obiecała, że w następny weekend zasiostrze, by spędziła z mężem, czyli moim ojcem, kilka tygodni w San Ditto. Ponoć panuje tam doły klimat, dodający staruszkom świeżych sił. Ona sama tymczasem zwiedzi dokładnie nasze miasto, oczyście w moim towarzystwie... Rodzice trochę si ę zdziwili, skąd u mnie ten nagły przypływ sympatii do oziębłej krewnej, ale pomysł z pobyna południu i spożywaniem waz własnego ogródka na tyle im się spodobał, że wkrótce spakowali manele i znikn ęli z widnokręgu. Ja sam cieszyłem się, że nabiorę wprawy jako początkujący autor opoń erotycznych.
 
Bild Presse Polska Sp. z o. o. sp.k.